Brak rzetelnej informacji o ryzyku walutowym nie działa jak automatyczny guzik unieważniający umowę. Bardzo często jednak prowadzi do wniosku, że postanowienia o ryzyku kursowym i przeliczeniach nie były przejrzyste, a wtedy sąd może uznać je za niedozwolone. Po usunięciu takich zapisów umowa bywa niewykonalna i wtedy kończy się nieważnością, ale czasem możliwe jest utrzymanie umowy w innej formie (tzw. odfrankowienie).
Co sądy rozumieją przez „brak informacji” o ryzyku walutowym
Nie chodzi o to, czy padło słowo „ryzyko”, tylko czy dało się je zrozumieć
W sporach frankowych sedno jest proste: konsument ma móc ocenić, jakie mogą być skutki ekonomiczne kredytu powiązanego z walutą obcą. TSUE podkreślał, że warunek dotyczący spłaty w walucie obcej przerzuca na konsumenta ryzyko kursowe i dlatego wymóg przejrzystości ma realne znaczenie, a nie wyłącznie „ładne” sformułowania w umowie.
Standard TSUE: trzeba pokazać możliwe skutki wahań kursu
W orzecznictwie TSUE powtarza się myśl, że przedsiębiorca powinien przedstawić konsumentowi informacje pozwalające zrozumieć możliwe zmiany kursów i ich wpływ na zobowiązanie. W sprawach BNP Paribas (od C-776/19 do C-782/19) Trybunał analizował m.in. symulacje liczbowe i to, czy przekaz informacyjny realnie ułatwiał ocenę ryzyka. Podobnie w późniejszych sprawach TSUE akcentował, że przejrzystość to również wyjaśnienie ryzyka, a nie tylko formalne oświadczenie klienta, że „jest świadomy”.
Czy brak informacji sam w sobie unieważnia umowę
Najczęściej działa „pośrednio”: przez ocenę abuzywności i przejrzystości
W polskich realiach częsty mechanizm wygląda tak: sąd bada, czy zapisy o indeksacji/denominacji oraz ryzyku kursowym były przedstawione jasno i czy konsument mógł oszacować konsekwencje. Jeśli uzna, że warunki nie spełniają wymogu przejrzystości i rażąco naruszają interes konsumenta, traktuje je jako niedozwolone (art. 385¹ k.c.). Potem pojawia się pytanie, czy po „wycięciu” tych zapisów umowa może dalej działać. W sprawie C-260/18 (Dziubak) TSUE szeroko omawiał skutki usuwania nieuczciwych warunków i to, że sąd nie powinien „naprawiać” umowy w sposób osłabiający ochronę konsumenta.
Kiedy to kończy się nieważnością
Nieważność pojawia się wtedy, gdy po usunięciu mechanizmu walutowego (w tym ryzyka kursowego i sposobu przeliczeń) nie da się już ustalić praw i obowiązków stron w oparciu o pozostałe postanowienia. Sąd Najwyższy w nowszych orzeczeniach dopuszcza podejście, w którym sąd może wyeliminować zarówno klauzule ryzyka walutowego, jak i klauzule spreadowe, a gdy to oznacza „upadek konstrukcji”, może orzec o nieważności całej umowy.
„Odfrankowienie” zamiast nieważności też jest możliwe
Jeżeli po usunięciu niedozwolonych postanowień umowa nadal nadaje się do wykonywania, sąd może pozostawić ją w mocy bez mechanizmu walutowego (w uproszczeniu: kredyt rozliczany bez przeliczeń do CHF). To nie jest automatyczne i zależy od konkretnej umowy oraz od oceny, czy takie utrzymanie nie wymagałoby niedopuszczalnego „dopisywania” treści przez sąd.
Jak sąd sprawdza, czy bank rzetelnie poinformował o ryzyku
Dowody, na które zwykle patrzy sąd
W praktyce liczy się to, co bank realnie przekazał przed podpisaniem umowy, a nie tylko to, co „gdzieś” było w regulaminie. Sąd może analizować m.in.:
- formularze informacyjne, symulacje rat i salda przy zmianach kursu, scenariusze „co jeśli CHF wzrośnie”
- materiały z procesu sprzedaży: prezentacje, broszury, wydruki, notatki doradcy
- treść oświadczeń o ryzyku: czy są konkretne, czy ogólne
- zeznania stron i świadków (np. czy zapewniano o „stabilności franka”)
W orzecznictwie sądów powszechnych można spotkać wprost ocenę, że klientom nie pokazano sposobu ustalania kursu ani nie przedstawiono realnych skutków wahań, a jednocześnie uspokajano ich co do waluty.
Co zwykle nie wystarcza bankowi
Często bank powołuje się na podpisane oświadczenie typu „jestem świadomy ryzyka kursowego”. Same podpisy, bez sensownego wyjaśnienia skutków ekonomicznych, bywają oceniane jako niewystarczające, zwłaszcza gdy reszta dokumentów nie pokazuje, że klient dostał zrozumiałe dane o skali ryzyka. Sądy wskazują też na problem, gdy klient nie został jasno poinformowany, jak bank ustala kursy w swojej tabeli, bo to wpływa na wysokość raty i salda.
Co to oznacza dla Ciebie w praktyce
Brak informacji może być „mocnym argumentem”, ale trzeba go powiązać z umową
Jeżeli w Twojej sprawie da się wykazać, że bank nie wyjaśnił mechanizmu ryzyka kursowego w sposób zrozumiały (np. bez symulacji, bez pokazania wpływu kursu na saldo, z bagatelizowaniem ryzyka), rośnie szansa na uznanie postanowień walutowych za nieuczciwe. Potem decyduje konstrukcja umowy: jedne umowy „rozpadają się” po usunięciu klauzul i idą w nieważność, inne częściej nadają się do utrzymania bez mechanizmu walutowego. Kierunek TSUE z linii Andriciuc oraz BNP Paribas wzmacnia ocenę, że informacja ma pozwolić na świadomą decyzję, a nie tylko formalne „odhaczenie” ryzyka.
Prosta lista kroków przed pozwem
- zbierz pełną dokumentację z banku: umowa, regulamin, załączniki, aneksy, wnioski, oferty, tabele, korespondencja
- spisz, jak wyglądała sprzedaż: co mówiono o ryzyku, czy pokazywano symulacje, czy zapewniano o „bezpieczeństwie”
- zabezpiecz dowody kosztów: historia spłat, zaświadczenia banku, potwierdzenia opłat
- przeanalizuj strategię żądania: nieważność albo żądanie ewentualne (np. odfrankowienie, jeśli sąd nie uzna nieważności)



